wtorek, 21 kwietnia 2015

Rozdział 8

"I can't control myself, don't know who I've been and who is this monster wearing my skin"

Obudziłam się o 8:15 i pierwsze o czym pomyślałam było: gdzie ja w ogóle jestem? Drugie to: Która jest godzina?! Pozbierałam się w ciągu trzech sekund i bez pukania wparowałam do pokoju Ross'a, który jak gdyby nigdy nic czytał sobie jakąś książkę na łóżku.
- Czemu mnie nie obudziłeś?- zapytałam
- Wyluzuj, przecież jest sobota.- powiedział spoglądając na mnie
- Co nie zmienia faktu, że miałeś mnie obudzić.
- Oj no nie obrażaj się tylko chodź tu.- powiedział i pokazał na miejsce koło siebie, więc jak to ja rzuciłam się na miękki materac.
- Co czytasz?- zapytałam, a on pokazał mi okładkę
- Jak skończę mogę ci pożyczyć- powiedział
- Okey.- odpowiedziałam i zapadła cisza, która po paru minutach stała się dość niezręczna.
- To co dzisiaj robimy?- zapytał nagle
- My?- zdziwiłam się.
- No, a co? Już masz mnie dość?
- Nigdy.- zażartowałam i dałam mu kuksańca w bok na co zaczął mnie łaskotać, a ja próbowałam obronić się poduszką. Wygłupialiśmy się tak kilka minut, tarzając po łóżku ze śmiechem, aż w końcu Ross niechcący sturlał się na podłogę ciągnąc mnie za sobą, a ja uświadomiłam sobie jak blisko siebie się znajdujemy. I oczywiście musiał zadzwonić jego telefon!
- Sorrka, to moja siostra.- powiedział i podnieśliśmy się z podłogi, a on poszedł do kuchni porozmawiać z Rydel. Usiadłam z powrotem na łóżko i zaczęłam zastanawiać się nad tym co przed chwilą mogło się wydarzyć. Przecież my się praktycznie nie znaliśmy. Co prawda bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język i staliśmy się przyjaciółmi, jednak ciągle nie wiedziałam o nim masy rzeczy, a on nie wiedział kompletnie nic o mnie. Może i odpowiedziałam mu na parę pytań, ale tak naprawdę nikt nie wiedział o mnie nic. Nawet Erika...
- Masz pozdrowienia od Delly.- moje rozmyślania przerwał Ross wchodząc do pokoju.
-Dzięki. Pozdrów ja też.- powiedziałam- W sumie to znam jedno miejsce, w które możemy iść.- dodałam i od razu tego pożałowałam. W końcu nie byłam tam tyle lat.
- To leć się ogarnąć, zrobię śniadanie i spadamy.- poinstruował, a ja zrobiłam co kazał. Pół godziny później czyści i najedzeni wyszliśmy z jego mieszkania, po drodze zachaczając o mój dom, żebym mogła odłożyć rzeczy z wczoraj i przebrać się w coś wygodniejszego. Szliśmy pieszo przez dobre 20 minut, w między czasie gadając i jedząc lody, aż w końcu doprowadziłam nad do celu. Był to kawałek ogrodzonego pola, na którym stała mała drewniana chatka oraz huśtawka, a dookoła rosły przeróżne kwiaty.- To tutaj.- oznajmiłam.
- A masz klucz?- zapytał
- Nie. Przeskoczymy przez płot.
- To legalne?
- Tak.- odpowiedziałam że śmiechem.- To moje miejsce, tyle że od ponad roku nikt tu nie zaglądał.- wyjaśniłam.
- A no chyba że tak.- powiedział i przeskoczył furtkę, a ja zrobiłam to samo parę sekund później.- Ładnie tu.- stwierdził, jednak ja kierowana jakaś nieznaną siłą udałam się prosto do drzwi altanki, do których wyjęłam z doniczki klucz. Gdy tylko otworzyłam drzwi, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to ściana "marzeń"; tak nazywała ją Joy. Była na niej masa kartek z cytatami, podpisami i zdjęciami moich znajomych, kilkoma autografami oraz ujeciami z moich ulubionych filmów. Zapatrzona na ścianę nawet nie zauważyłam kiedy Ross wszedł za mną do pomieszczenia. Rozejrzał się dokoła i patrząc na ścianę rzucił nieme pytanie, a ja nie mając siły rozdrabniać się w mojej historii powiedziałam tylko.
- Moje najlepsze wspomnienia.- wtedy dopiero zdałam sobie sprawę co na tej tablicy wisi. Zdjęcie przedstawiające dwie dziewczyny z kolorowymi włosami, mające po mniej więcej 15 lat. Uśmiechnięte to obiektywu, przytulały się do swojego ukochanego zespołu zaraz po koncercie. Były takie szczęśliwe i kolorowe, że aż nie sposób uwierzyć w co się przemieniły.
- Sky, czemu mamy wspólne zdjęcie?- zapytał zdumiony Ross zauważając w co się tak wpatruję.

Rok wcześniej...

***
Hallo ludzie! Nie uwierzycie co się dzisiaj wydarzyło: ja i Erica byłyśmy na koncercie R5! Było po prostu wspaniale. Były tam też dziewczyny (czytaj. Zoe, Joy i Tris), jednak one nie załapały się na zdjęcia. Jakoś to przezyją, chyba... W każdym razie ciągle nie mogę uwierzyć, że to się wydarzyło na prawdę. Może i kosztowało mnie to dość sporo (i nie mówię o gotówce), ale warto było. Jakoś przeboleję te kilka nieprzespanych nocy i łez, ale trudno. Wiecie tu nie chodzi o to, że ja narzekam. Ja mam po prostu dość bycia ciągłym pocieszeniem dla innych kiedy wszystko wokół mnie się wali i sama nie mogę tego poskładać do kupy. Na szczęście to już mój ostatni rok w tej szkole, a poźniej zrobie wszystko co trzeba żeby być kimś, kim powinnam stać się już dobre kilka lat temu. Wtedy mój plan nie wypalił, ale teraz będzie inaczej. Zobaczycie! Całuski, wasza Sky ;*

Tego samego roku w wakacje...

***
Mam gdzieś mój plan, mam gdzieś to wszystko! To nie może być prawda. Chcę żeby to był tylko głupi żart Drake'a, albo Josha.... Już nie wiem jak mam go nazywać i co o nim sądzić. To przecież niemożliwe, że to on. Poznalabym go nawet bez okularów i z pofarbowanymi włosami. Nie chcę żeby to był on. Po prostu nie! Wiem, że moja dzisiejsza notka jest dość haotyczna, jednak nie mogę wam powiedzieć o co chodzi, bo jest to sprawa ściśle tajna, ale muszę się wyggadac bo zwarjuję tutaj. Mój przyjaciel z obozu, okazał się moim przyjacielem z przedszkola, który wyjechał i ślad po nim zaginął, a na dodatek ma więcej powiązań z życiem moich znajomych niż mi się w głowie mieści. Rozumiecie, chciałam żeby pierwszy rok w liceum był dla mnie wyjątkowy. Nowa szkoła, znajomi, wiecej możliwości, no wiecie.... A teraz nie dojść, że muszę martwić się swoim życiem, to jeszcze pilnować, aby nikt nie zniszczył życia mojej przyjaciółki. Lepiej być nie mogło!
Całuski, wasza (dzisiaj dość mocno wkurzona i zdołowana) Sky ;*

~~~~~~~~

I kolejny rozdział ląduje na blogu. Dzisiaj dużo retrospekcji, więc mam nadzieję, że jakoś przez nie przebrniecie i doczekacie do następnego rozdziału, który pojawi się już jutro (a w sumie dzisiaj, bo jest już 1:17 xD ) ;***

3 komentarze:

  1. Super czekam na next ♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń