3 miesiące wcześniej
- Mamo nie ma takiej opcji!- usłyszałam jak Drake krzyczy do
słuchawki- Tak, wiem że to może być ona ale nie mam zamiaru rujnować jej życia
taką informacją.- ciekawe o czym rozmawiali. - Słuchaj ja na prawdę ją lubie, a
jeżeli powiem jej prawdę o Erice to strace je obie.- Jaką prawdę o Erice? Wiem,
że nie powinnam podsłuchiwać jednak to było silniejsze ode mnie.- Tak, dobrze.
Przemyśle to... Też cię kocham. Pa.-no to się nasłuchałam.
- Hej!- krzyknęłam i wyszłam z za rogu.- Z
kim tak romansujesz?
- Cześć! A to tylko mama.- powiedział, ale
widać było że zdaje sobie sprawę z tego, że podsłuchałam kawałek jego rozmowy.-
Słuchaj ja nie wiem co usłyszałaś, ale to nie tak jak myślisz.
- Więc może mnie oświecisz?- zapytałam bo
trochę wkurzyłam się tym jego ciągłym kręceniem. Odkąd poznaliśmy się 13 dni
temu zachowywał się jakby znał mnie od dziecka, a na dodatek wiedział wszystko
o moich znajomych. W szczególności o Erice... Któregoś dnia
opowiedział mi, że poznali się parę lat temu kiedy odwiedzał rodzinę podczas
ferii zimowych. Było to dziwne bo Erica nigdy mi o nim nie opowiedziała, a
jeżeli o chłopaków jej zakres plotek był jeszcze większy niż mój.
- Nie mogę... Przepraszam.
- Jak to nie możesz?! Rozmawiasz przez
telefon ze swoją mamą o mnie i mojej przyjaciółce i na dodatek cały obóz
zachowujesz się jakbyś o mnie wszystko wiedział, a teraz mówisz, że nie możesz
mi powiedzieć!
- Słuchaj po pierwsze nie zachowuje się
jakbym wszystko o tobie wiedział, a po drugie to jest dużo bardziej popieprzone
niż ci się wydaje.
- No to mnie oświeć. W końcu podobno
"na prawdę mnie lubisz", a jeżeli się kogoś "lubi" to mówi
się mu o wszystkim.
- Dobrze wiesz co do ciebie czuję, ale i
tak nie mogę.- powiedział i myślał, że udało mu się zakończyć konwersacje,
jednak ja dalej stałam wpatrzona prosto w jego szare oczy. Nie wiem jak długo
to trwało, ale w końcu zrozumiał, że skoro jest to nasza ostatnia szansa na
jakąkolwiek rozmowę, to nie odpuszczę.
- Jeżeli ci to powiem musisz obiecać, że
nikt, nigdy się o tym nie dowie.- powiedział śmiertelnie poważnie.
- Dobrze wiesz, że nie powiem.-
powiedziałam, ale widząc jego spojrzenie dodałam.- Obiecuję.
- No więc, pamiętasz jak na początku obozu
opowiadałem ci o mojej rodzinie i tym jak poznałem Ericę?- zapytał, a ja
skinęłam głową.- No więc tu zaczyna się cała historia, ponieważ nie byłem z
tobą wtedy w stu procentach szczery...- zaczął mówić, a kiedy skończył nie
wiedziałam czy żartuje, czy na prawdę trafiłam w środek jakiegoś bardzo chorego
filmu. W każdym razie w tamtym momencie obiecaliśmy sobie, że sekret który ze
sobą dzielimy zostanie na zawsze tylko nasz. Już nigdy nie poruszymy tego
tematu chociażby nie wiem, jak bardzo ktoś nas o to wypytywał. Nie byłam pewna
czy Drake dotrzyma tej obietnicy jednak musiałam zrobić wszystko co w mojej
mocy, aby tak się stało. Nie mogłam zburzyć świata mojej najlepszej
przyjaciółki! Nie ja... Nie w ten sposób... Nie taką informacją...
Teraz...
- No dobra Tris puść go już, bo się udusi.- powiedziałam lekko zirytowana i rozbawiona.
- Nie no jest okeeey.- powiedział Ross śmiejąc się i przytulając brunetkę.
- Sorry.- powiedziała oddalając się w końcu od niego.- Na co dzień nie zachowuję się tak,- próbowała wytłumaczyć się Tris co było dość komicznym widokiem, zważając że przykleiła się do Rossa na dobre 15 minut.
- Na co dzień jest jeszcze gorzej.- zażartowała Joy, a Tris zgromiła ją spojrzeniem.
- Bardzo śmieszne.- powiedziała naburmuszona, a ja nie wytrzymałam i zaczęłam się głośno śmiać.
- A tej co?- zapytał Simon podchodząc do nas, na co zaczęłam chichotać jeszcze głośniej.- Dobra, nawet nie chce wiedzieć.- powiedział patrząc na mój napad głupawki.- Tris zatańczysz?- zapytał
- No pewnie.- powiedziała i pobiegła z nim na parkiet, gdzie Natt i Fabian kłócili się o to jak tańczy się jakąś figurę, którą pokazywał im ostatnio instruktor.
- Dobra, w końcu mogę się przedstawić. Jestem Joy.- powiedziała i uścisnęła dłoń Rossa
- Miło cię poznać.- odpowiedział- Czemu nie powiedziałaś, że twoja przyjaciółka jest naszą fanką?- zwrócił się do mnie
- Bo myślałam, że zachowa się tak samo cywilizowanie jak ja i J.
- Ha ha ha! Dobre żarty!- zaśmiała się Joy, a Ross patrzył na nas lekko zdezorientowany, więc postanowiłam wszystko mu pokrótce wyjaśnić.
- Spokojnie, Tris nie jest żadną psychopatką, czy coś. Po prostu czasem jej odwala, w sumie jak nam wszystkim i wtedy zachowuje się mniej więcej tak jak przed chwilą.
- Ej, ej! Ja się nie zachowuje tak głupio nawet po pijanemu.- broniła się Joy
- Tego nie wiemy, skoro ostatnio zaczęłaś śpiewać I want you bad, a nawet się niczego nie napiłaś.
- Musisz mi to wypominać? Miałam wtedy zły dzień.- wykłócała się.
- Chcę wiedzieć o czym gadacie?- zapytał Ross
- Nie!- powiedziałyśmy równocześnie, a on tylko się zaśmiał. Przez pewien czas prowadziliśmy luźną rozmowę o wszystkim i niczym, gdy mniej więcej w połowie piosenki Runaway train podszedł do nas czarnowłosy chłopak.
- Hej, masz ochotę zatańczyć?- zapytał się Joy, a ona znieruchomiała, więc lekko popchnęłam ją do przodu.
- Tak.- powiedziała tylko i poszła razem z nim w stronę tańczących par. Usłyszałam tylko jeszcze jak chłopak mówi:
- Jestem Nate, a ty?- i zgubiłam ich w tłumie roztańczonych. Postanowiłam więc, że nie będę nikomu przeszkadzać, skoro dziewczyny tak dobrze się bawią i wyszliśmy z Rossem na zewnątrz.
- Nie sądziłem, że macie tu aż takie imprezy po każdym występie.- powiedział z lekkim podziwem i zaskoczeniem
- Nie po każdym- zaśmiałam się- Tylko na początku i końcu każdego semestru, czyli w sumie cztery razy w roku, ale jak już coś robić to porządnie.
- Byliście dzisiaj na serio świetni.- stwierdził, a po chwili dodał.- Powinniście pokazywać się gdzieś dalej niż tylko na szkolnych przedstawieniach.
- Chciałabym, ale do tego potrzeba słuchaczy, kasy i dużo wolnego czasu, a ja nie mam żadnego z nich.
- Kase da się skołować, słuchaczy zyskałabyś szybciej niż ci się wydaje, a wolny czas to kwestia dyskusyjna.
- Wystarcza mi to co mam.- powiedziałam i żeby zmienić temat dodałam.- A może kiedyś ściągniesz tu R5 i zagracie dla nas jakiś mały koncercik?
- To nie jest zły pomysł.- powiedział
- Super, jestem pewna, że Tris byłaby wniebowzięta.
- Tylko ona?- zapytał i uniósł brew na co ja tylko na niego spojrzałam.
- Idziemy do domu?- zapytał
- Którego?- zażartowałam
- Mojego.- powiedział poważnie i zauważył, że nie jestem do końca pewna czy mówi na serio, więc dodał.- No co masz innego do roboty. Wszyscy tańczą, a patrząc na twoją minę widać, że jeszcze 10 minut i tu padniesz.- powiedział ze śmiechem
- Oj tam... To nie jest tak, że nie lubię imprez tylko po prostu jestem lekko wykończona.- wyjaśniłam
- Wierzę. To co? Idziemy do mnie i oglądamy jakiś nudny film, a później odprowadzam cię do domu?- zapytał i wyciągnął do mnie rękę.
- Zgoda.- powiedziałam i z uśmiechem podałam mu swoją dłoń. Po dwudziestominutowym spacerku doszliśmy do jego mieszkania. Nie było ono duże, jednak bardzo przytulne. Szybko mnie po nim oprowadził i wyjaśnił, że urządzała je jego mama stąd wszystko jest tak idealnie zgrane. Zaprowadził mnie do salonu, gdzie stała wielka czarna kanapa oraz duży telewizor. Z tyłu było jeszcze tylko kilka regałów z książkami i płytami. Ross zrobił nam po herbacie i razem wybraliśmy film. Była to jakaś komedia, jednak niezbyt wiem o czym, ponieważ mniej więcej w dziesiątej minucie filmu znudziło nam się oglądanie i zaczęliśmy gadać dosłownie o wszystkim. Było to tak przyjemne, że nawet nie zauważyłam, że jest już po północy. Uświadomił mnie dzwoniący telefon- była to Erica
- Słuchaj nie mam pojęcia gdzie ty jesteś, ale jeżeli ktokolwiek by pytał to jesteś u mnie, bo twoja mama dzwoniła, a ja spanikowałam i powiedziałam jej że śpisz dzisiaj ze mną.- wyrzuciła na jednym tchu
- A czemuż to niby musiałaś kłamać, skoro nawet nie wiedziałaś co robię?
- Oj no znasz mnie. W rozmowach z dorosłymi nie wiem co powiedzieć i wymyślam. Sorry...
- No dobra jakoś dam sobie radę. Do jutra.- powiedziałam i rozłączyłam się.
- Możesz zostać tutaj.- powiedział Ross, który najwyraźniej słyszał całą moją rozmowę.
- Nie no coś ty, przejdę się do Eri i jakoś dam radę.- powiedziałam
- Chcesz iść taki kawał prawie o pierwszej w nocy? Nie ma mowy! Zostajesz czy tego chcesz czy nie.- zarządził, a ja poczułam się lekko zmieszana, bo w końcu nie znaliśmy się tak długo żebym mogła z nim zostać na noc w jednym pokoju. Chyba wyczuł moje obawy, bo powiedział
- Spokojnie ja śpię u siebie, a ty możesz zostać tutaj, albo odwrotnie. Jak chcesz?
- Tu jest okey.- stwierdziłam, a on wygrzebał mi z szafy swój T-shirt, żebym nie musiała spać w ubraniu. Poszłam do łazienki się przebrać, a kiedy przyszłam położyłam się, na (o dziwo) bardzo wygodnej kanapie.
- No to dobranoc.- powiedział i wyszedł z pokoju.- Jak coś to jestem obok.
- Dobranoc.- odpowiedziałam i zgasiłam światło. Długo leżałam patrząc bezczynie w sufit (jak zawsze przed snem), więc postanowiłam zobaczyć czy nikt nie napisał do mnie sms'a. Miałam jedną nieodebraną wiadomość. Byłam święcie przekonana, że jest on od J. lub Tris, jednak gdy tylko go otworzyłam zmieniłam zdanie.
~ Erica kryje cię przed rodzicami. Ty kryjesz ją przed prawdą. Nie ładnie...
Kto do cholery wysłał tą wiadomość?!
~~~~~~~~~
Okey, nie było rozdziału przez tydzień, za co przepraszam, ale byłam trochę zabiegana. Obiecuję jednak, że we wtorek, środę i czwartek rozdziały będą codziennie ( nie wcale nie dlatego, że mam wolne od szkoły xD ). Także czytajcie, piszcie w komentarzach co o tym sądzicie i czekajcie na next'a ;**
Super czekam na next ♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡
OdpowiedzUsuńJa sie w to bardzo wkręciłam :]
OdpowiedzUsuń