***
Wiecie czasem są takie rzeczy, które kochaliście robić w dzieciństwie, jednak z wielu przyczyn zaniechaliście ich. W moim przypadku też tak było, tyle że ja do tej rzeczy wróciłam w zeszłe wakacje....I było to najgłupsze co mogłam zrobić. Nie będę wam opowiadać o co dokładnie chodziło, bo nie wiem kto to czyta, jednak najgorsze jest to, że nikt o tym nie wiedział. A przynajmniej tak mi się zdawało... W każdym razie miałam zamiar parę razy przyznać się to tego "czegoś", ale trochę brakło mi odwagi, ale mniejsza o tym. Ostatnio dostałam całą masę hejtów, ale nie mam zamiaru ich komentować, bo szkoda na to mojego czasu. Nie wiem czy już wam mówiłam, ale w zeszły weekend widziałam się po dwu miesięcznej przerwie z moimi kochanymi "siostrzyczkami". Chodzi mi oczywiście o Joy i Tris! Znaczy jest jeszcze Zoe, ale ona wraca ze swoich wakacji dopiero za tydzień-takiej to dobrze! Na pewno zauważyliście, że w ciągu ostatnich dni nie opisuję tak szczegółowo swoich dni i przemyśleń, ale stwierdziłam, że skoro (i tu cytuję) "i tak kłamie" to troszkę ograniczę swoje codzienne monologi. W każdym razie nie mogę uwierzyć, że już niedługo minie miesiąc odkąd chodzimy do szkoły i na dodatek...(werble) wymyśliliśmy nazwę dla zespołu! Tak, wiem. Sama ciągle nie mogę uwierzyć, ale już wyjaśniam jak to się stało. Otóż pewnego słonecznego dnia (czytaj: ostatnio w czwartek) uczyliśmy się (ja, Eri, Natt, Jeremy i Ross) na test z geografii, kiedy zadzwonił telefon Natalie. Dzwonił Simon z informacją, że za dwa tygodnie jest nasz pierwszy w tym roku większy koncert, razem z innymi uczniami naszej szkoły muzycznej. Oczywiście wszyscy byliśmy bardzo szczęśliwi, ponieważ co roku na tym występie było mega dużo ważnych ludzi, a po nim mieliśmy nieograniczony czas na after party. Tak więc, zaczęłyśmy rozmawiać z Natt o tym, że musimy zaśpiewać nasz duecik, kiedy Ross wtrącił się z tekstem.
- Nareszcie będę miał okazję posłuchać tego waszego nieodkrytego przez media zespołu.- a Jerr oczywiście musiał wrzucić swoje trzy grosze w postaci.
- Wierz mi, szału nie ma.-i tu nas olśniło! Nas znaczy mnie i Natalie.
- Uncover!-powiedziałyśmy równocześnie i w ten sposób powstała ta zarąbista nazwa. Byłyśmy tak szczęśliwe, że zostawiłyśmy chłopaków i naukę i poszłyśmy uczcić nasz sukces w Sturbacksie. Tak,wiem jesteśmy niesamowite! A co do testu z geografii to i tak go w końcu nie było bo pani pojechała na jakąś wycieczkę, czy coś w ten deseń. To chyba wszystko co ważniejsze z ostatnich wydarzeń, a teraz żegnam się z wami i idę się uczyć na matematykę bo ta pani niestety nigdy nie jeździ na wycieczki. Całuski, wasza Sky ;*
Wiecie czasem są takie rzeczy, które kochaliście robić w dzieciństwie, jednak z wielu przyczyn zaniechaliście ich. W moim przypadku też tak było, tyle że ja do tej rzeczy wróciłam w zeszłe wakacje....I było to najgłupsze co mogłam zrobić. Nie będę wam opowiadać o co dokładnie chodziło, bo nie wiem kto to czyta, jednak najgorsze jest to, że nikt o tym nie wiedział. A przynajmniej tak mi się zdawało... W każdym razie miałam zamiar parę razy przyznać się to tego "czegoś", ale trochę brakło mi odwagi, ale mniejsza o tym. Ostatnio dostałam całą masę hejtów, ale nie mam zamiaru ich komentować, bo szkoda na to mojego czasu. Nie wiem czy już wam mówiłam, ale w zeszły weekend widziałam się po dwu miesięcznej przerwie z moimi kochanymi "siostrzyczkami". Chodzi mi oczywiście o Joy i Tris! Znaczy jest jeszcze Zoe, ale ona wraca ze swoich wakacji dopiero za tydzień-takiej to dobrze! Na pewno zauważyliście, że w ciągu ostatnich dni nie opisuję tak szczegółowo swoich dni i przemyśleń, ale stwierdziłam, że skoro (i tu cytuję) "i tak kłamie" to troszkę ograniczę swoje codzienne monologi. W każdym razie nie mogę uwierzyć, że już niedługo minie miesiąc odkąd chodzimy do szkoły i na dodatek...(werble) wymyśliliśmy nazwę dla zespołu! Tak, wiem. Sama ciągle nie mogę uwierzyć, ale już wyjaśniam jak to się stało. Otóż pewnego słonecznego dnia (czytaj: ostatnio w czwartek) uczyliśmy się (ja, Eri, Natt, Jeremy i Ross) na test z geografii, kiedy zadzwonił telefon Natalie. Dzwonił Simon z informacją, że za dwa tygodnie jest nasz pierwszy w tym roku większy koncert, razem z innymi uczniami naszej szkoły muzycznej. Oczywiście wszyscy byliśmy bardzo szczęśliwi, ponieważ co roku na tym występie było mega dużo ważnych ludzi, a po nim mieliśmy nieograniczony czas na after party. Tak więc, zaczęłyśmy rozmawiać z Natt o tym, że musimy zaśpiewać nasz duecik, kiedy Ross wtrącił się z tekstem.
- Nareszcie będę miał okazję posłuchać tego waszego nieodkrytego przez media zespołu.- a Jerr oczywiście musiał wrzucić swoje trzy grosze w postaci.
- Wierz mi, szału nie ma.-i tu nas olśniło! Nas znaczy mnie i Natalie.
- Uncover!-powiedziałyśmy równocześnie i w ten sposób powstała ta zarąbista nazwa. Byłyśmy tak szczęśliwe, że zostawiłyśmy chłopaków i naukę i poszłyśmy uczcić nasz sukces w Sturbacksie. Tak,wiem jesteśmy niesamowite! A co do testu z geografii to i tak go w końcu nie było bo pani pojechała na jakąś wycieczkę, czy coś w ten deseń. To chyba wszystko co ważniejsze z ostatnich wydarzeń, a teraz żegnam się z wami i idę się uczyć na matematykę bo ta pani niestety nigdy nie jeździ na wycieczki. Całuski, wasza Sky ;*
- Hej mała.-zawołał Ross kiedy zobaczył mnie wychodząca z domu.
- Mówiłam ci, żebyś mnie tak nie nazywał.-powiedziałam, bo naprawdę nie rozumiałam czemu mnie tak nazywał skoro moje 170 cm, wcale nie klasyfikowało mnie do dziewczyn z grupy "mała".
- Ciebie też miło widziec.- powiedział ze śmiechem i przytulił mnie na powitanie, a ja w końcu powiedziałam 'Cześć'. Co prawda z prawie całą moją klasa ściskałam się na powitanie i pożegnanie, jednak przy Rossie zawsze dostawałam gęsiej skórki. Nie wiedzieć czemu, skoro znaliśmy się ledwo trzy tygodnie, a i tak byłam z nim w bardziej przyjacielskich stosunkach niż z większością dziewczyn z mojej klasy. Może to przez nasze wspólne zainteresowania, podobny gust muzyczny, albo fakt że potrzebował porządnego korepetytora, ale w jakiś nieznany sposób w tych ostatnich tygodniach stał się moim drugim (poza Ericą) najlepszym przyjacielem.
- Słuchasz ty mnie w ogóle?-zapytał znienacka.- O czym tak rozmyślasz?
- A o niczym. Spać mi się chce.- była to w ogromnej mierze prawda, bo przed dzisiejszym popołudniowym występem stresowałam się tak bardzo, że poszłam spać około 4 nad ranem.
- Widać. Pytałem jak tam samopoczucie przed popołudniem.- jakby czytał mi w myślach...
- Genialnie jak zwykle.- skłamałam- Chociaż bardziej czekam na imprezę po tym wszystkim. Na której ty masz być, bo jak nie to cię chyba zabiję.
- Nie zrobiłabyś tego.
- A to niby czemu?-spytałam zaciekawiona jego nową teorią.
- No bo pomyśl co by się stało, jeżeli te miliony kochających mnie dziewczyn dowiedziałyby się, że to TY mnie uśmierciłaś. Dołączyłabys do mnie po pięciu minutach.
- Chyba się jednak troszkę przeceniasz.
- Ja? Nigdy!- resztę drogi przeszliśmy żartując i omawiając zadane na dzisiaj prace domowe. Pod szkołą jak zawsze czekała na nas Erica.
- I o czym znowu tak romansujecie?- zapytała na powitanie.
- Na pewno nie o tobie.- odparował jej Ross. Czasem to ja nie wiedziałam, czy oni się lubią, czy wręcz przeciwnie. Chociaż w sumie, gdyby ktoś usłyszał jak nieraz wyzywamy się na żarty z Eri to pomyślałby, że nienawidzimy się jak pies z kotem.
Wszystkie lekcje zleciały mi jak z bicza strzelił, a wiedziałam z nich tyle co nic, gdyż cały czas byłam potwornie zestresowana dzisiejszym występem. Graliśmy co prawda tylko pięć piosenek z czego jedną śpiewali chłopaki, bo stwierdzili, że są przez nas dyskryminowani. Po szkole udałam się prosto do domu, aby zjeść obiad,przebrać się i o 17 pędzić do sali widowiskowej mojej szkoły muzycznej. Była to dość duża sala przystosowana do wszelkiego rodzaju koncertów i przedstawień. Kiedy do niej weszłam, było tam już parę osób które kojarzyłam z widzenia i wiedziałam, że mają dzisiaj wystąpić. Oprócz nich było kilka chłopaków pomagających w obsłudze sprzętu, a między nimi stał.
- Ross?- zapytałam zdziwiona.
- Sky! Wow, wyglądasz cudownie.- powiedział przez co lekko się zarumieniłam. Byłam ubrana w "podarte" jeansy, luźny granatowy top, czarną skórzaną kurtkę i conversy. Może nie wygladałam najgorzej, jednak nie określiłabym się mianem cudowna.
- Ujdzie w tłoku.- powiedziałam zamiast rzucić zwykłe 'dzięki'.- Co ty tu robisz? Miałeś być dopiero na imprezie.
- Wiem, ale Mark powiedział, że za "sprawdzanie czy daję sobie radę sam w obcym mieście" należy mu się jakaś rekompensata.
- Ha ha. Przecież on nawet nie jest pewny gdzie ty mieszkasz.
- Mały szczegół.- powiedział i się uśmiechnął. Mark był moim nauczycielem gry na gitarze oraz; jak się okazało, jednym z dobrych przyjaciół Stormie Lynch, czyli mamy Rossa. Był to świetny człowiek, ale był również tak zabiegany, że nawet gdyby chciał doglądać Rossa, nie miał na to czasu.-Jeżeli szukasz chłopaków i Natt to są za kulisami.- powiedział, a ja udałam się w tamtą stronę.
- Hallo.- krzyknął Fabian gdy tylko mnie zobaczył.- Jak tam humorek? Wiesz, że gramy jako ostatni?- zasypywał mnie pytaniami. Nikt z nas nigdy nie wiedział jak to działa, ale Fabian przed występami dostawał gorszego słowotoku niż ja gdy zaczynam opowiadać o moich ulubionych serialach.
- Ostatni? To spoko.- powiedziałam i poszłam sprawdzić co dzieje się u innych. O 18 rozpoczął się koncert. Jak zwykle na początku występowały dzieci, później osoby starsze i na końcu my. Około 19:20 Jack-nasz prezenter( i nauczyciel perkusji) zapowiedział, że po niejakiej Veronice wystąpi:
- Jeden z najmniej fałszujących zespołów, czyli Uncover!-wszyscy udali się więc w pobliże sceny, żeby przygotować się do wejścia. Mnie jednak wcale nie było do tego tak śpieszno. Stałam i liczyłam płytki w podłodze, gdy usłyszałam koło siebie głos.
- Nie umiesz kłamać.- Ross stał koło mnie i uśmiechał się lekko.
- Jestem kłamcą doskonałym.-sprostowałam
- Ale i tak mnie nie oszukasz. Co się dzieje?- zapytał z troską w głosie.
- Sama nie wiem.-powiedziałam- Po prostu zawsze kiedy mam z nimi występować chce uciec gdzie pieprz rośnie. To nie jest trema, bo kiedy występuje sama wszystko jest ok. To jest tak jakbym...-zamilkłam bo brakło mi słów
- Jakbyś bała się ze jeżeli coś pójdzie nie tak to ich zawiedziesz?- Dokładnie! Kiwłam głową.- Znam ten ból.- wyznał.- Zawsze kiedy występujemy z R5 to jest tak jakby wszystko i wszyscy dookoła przypominali mi, że jeżeli zrobię coś źle to ucierpią na tym osoby, które kocham najbardziej na świecie.- zrobił chwilę przerwy.- Wiesz co? Proszę.- powiedział i wyjął z kieszeni coś w rodzaju wisiora z podłużnym gwizdkiem na końcu.- Możesz się śmiać, ale dostałem go od siostry przed pierwszym koncertem i traktuje go jak talizman. Może tobie też pomoże.- powiedział, a ja wzięłam ozdobę i założyłam sobie na szyję.
- Dziękuję.-powiedziałam, a on tylko uśmiechnął się delikatnie.- Na prawdę dziękuję.- zapewniłam go i przybliżyłam o krok. Sama nie wiem co chciałam w sumie zrobić, ale nie dane było mi się dowiedzieć, ponieważ usłyszałam jak piosenka Verionici dobiega końca i musiałam biec na scenę. Usłyszałam jeszcze za sobą "Połam nogi" i weszłam na zaciemnioną scenę, gdzie reszta zespołu już zajmowała swoje miejsca. Natalie zagrała pierwszy akord piosenki "Guessing" I wszystkie światła zostały zapalone, a ja zobaczyłam jak w pierwszym rzędzie siedzi mój największy życiowy błąd...
~~~~~~
Wow, chyba najdłuższy jak na razie rozdział. Przepraszam, że tak późno, ale musiałam stoczyć ciężką walkę o Internet z moim routerem, aby go wrzucić ;) Mam nadzieję, że wam się podoba i jak zwykle zachęcam do komentowania, bo wasze komentarze są dla mnie ogromną motywacją ;****
:}
OdpowiedzUsuń