Dla większości osób muzyka to "spoko piosenki w radiu". Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy w ten sposób traktowali muzyczny świat. Dla mnie był on zawsze czymś "więcej". Był on stylem życia, wspomnieniami, powodem do smutku I radości, a przede wszystkim oderwaniem się od tej zabieganej, pełnej fałszywości i problemów rzeczywistości. Tak właśnie czułam się teraz- odseparowana od reszty świata. Po dwóch miesiącach przerwy nareszcie czułam się jak w domu. Moja malutka grupa składająca się z Fabiana, Simona i Natt była dla mnie niemal jak rodzina. Przez cały zeszły rok spędziłam z nimi prawie tyle samo czasu co z Eri, co było nie lada wyczynem. Poznaliśmy się przez przypadek w szkole muzycznej, a jak się później okazało dzieliliśmy się wspólnymi znajmomymi w postaci Tris, Joy i Zoe. Byliśmy tym tak zaskoczeni, że postanowiliśmy umówić i lepiej poznać. Tak znaleźliśmy wspólne zamiłowanie do muzyki, a że wszyscy uczęszczamy do jednej szkoły muzycznej postanowiliśmy założyć mini zespół. Mieliśmy wszystko czego było nam potrzeba: perkusje(Fabian), klawisze(Natalie), gitarę(Simon) i mnie(wokal i gitara). Mieliśmy dość podobny gust muzyczny, więc zaczęliśmy nagrywać covery naszych ulubionych kawałków. Wszystko ładnie, pięknie, graliśmy, pokazywalismy na koncertach organizowanych w szkole, jednak jak puścić piosenkę w świat internetu, gdy zespół nie posiada nazwy?Co do tej kwestii nie mogliśmy się zgodzić od czterech miesięcy i nic nie wskazywało na jakikolwiek kompromis. Także po wakacyjnej przerwie znajdowaliśmy się w wysłużonym audytorium naszego liceum śmiejąc się, dzieląc przeżyciami z wakacji i szykując listę najnowszych piosenek, które chcielibyśmy wykonać. Miałam kilka kawalkow, które idealnie nadawały się na występy podczas jesiennych festynow, jednak od dobrego miesiąca naprawdę kochałam tylko jedna piosenkę.
- A wtedy postanowilem, że odważę się i poproszę ją do tańca...-opowiadał Fabian
- A ona dała ci kosza. Tak, tak to było bardzo dramatyczne, ale co to ma wspólnego z piosenką?- przerwał mu braciszek.
- No daj dokończyć. Także kiedy mi kulturalnie odmówiła-powiedział z naciskiem na dwa ostatnie słowa-usłyszałem jak leci taka jedna piosenka. To szło jakoś tak...-stwierdził i zaczął grać kilka dobrze znanych mi akordów.
-"Defying Gravity"- powiedziałam bardziej do siebie niż do nich.
- Mówisz? Nie to chyba było coś na "K"-stwierdził Fabian
- Nie chodziło mi o twoją piosenkę. Chciałabym żebyśmy zagrali "Defying gravity". To jest z takiego musicalu.- tłumaczyłam
- Z musicalu? Ty tak na serio Sky?-spytała zdziwiona Natalie.
- Tak. A czemu nie? To bardzo wzruszająca piosenka.- broniłam się
- Może i wzruszająca, ale my jesteśmy zespołem, a nie jakimś tam chórkiem z musicalu.-powiedział Fabian
- Poza tym nikt już nie słucha takich piosenek.-dodał Sim.
-Ja słucham!
- I za to cię kochamy, ale sądzę że zostaniemy przy "Really Don't Care". Okey?
- Dobra.- zgodziłam się niechętnie
- Sorrka Chmurko innym razem.- powiedział Simon i cmoknął mnie w policzek.- A teraz do roboty!
Po godzinie próby i ciągłych wygłupów stwierdziliśmy, że czas udać się na lekcje. Natt upierała się żeby urwać się z pierwszych godzin jednak, ponieważ była ona w maturalnej klasie razem z Simonem została siłą zaciągnięta do klasy. Jako że byłam najmłodszym ogniwem naszej paczki to ja zawsze zostawałam posprzątać sprzęt i sprawdzić czy wszystko działa jak powinno. Tak było i tego dnia. Dokonczyłam właśnie stroic ostatnią gitarę i odłożyłam ją na odpowiednie miejsce. Jedyne co musiałam jeszcze zrobić to sprawdzić czy mikrofony pozostały w nienaruszonym stanie i mogłam biec na fizykę. Podeszłam do środkowego statywu i jak zwykle odliczyłam kilka razy do trzech. Mój głos roznosił się echem po sali, co pokusiło mnie do zrobienia małego występu. W końcu miałam jeszcze cale 10 minut do dzwonka. Podpiełam telefon do głośników i po chwili w całym pomieszczeniu rozbrzmialy pierwsze dźwięki piosenki, o której pół godziny temu opowiadałam moim przyjaciołom. Nie wiem czemu tak negatywnie na nią zareagowali. Był to przecież niezwykły utwór, o pokonywaniu przeszkód i "Zwalczaniu Grawitacji". Zaczęłam śpiewać i poczułam jak bardzo teskniłam za moimi potajemnymi solówkami. Były to chwile kiedy czułam, że faktycznie jestem tylko ja i muzyka. Bez innych instrumentów, nauczycieli, sluchaczy, kogokolwiek... Tylko my we dwoje. Śpiewałam spokojnie i od serca, a kiedy zabrzmiały ostatnie nuty usłyszałam ciche oklaski. Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam jak z jednej z wnęk wyłania się Ross.
- To było coś pięknego.-powiedział wchodząc do mnie na scenę.
~~~~~~~~~
A oto i jest już trzeci rozdział! :D Dzisiaj bardziej muzyczny, więc piszcie co o nim sądzicie. Mam nadzieję że wam się podoba i pamiętajcie, że liczę się z każdym waszym komentarzem. A co do piosenek, które będę dodawała dość często, to wszystkie istnieją naprawdę, więc jeśli chcecie to zapraszam do odsłuchania ;*
Ja czekam na następny rozdział 😊 podoba mi sie to ❤
OdpowiedzUsuńDzięki<3 a nowy rozdział już jest ;**
Usuń