- Rozumiesz to??? Oni zerwali! ZERWALI!!!-wydarła mi się do mojego ucha Erica i gdyby nie to, że cholernie się za nią stęskniłam to już dawno oberwałaby po głowie za te wrzaski.
- Ja nie jestem głucha!!!- odpowiedziałam równie głośno co ona.
- To czemu krzyczysz?!
- Bo ty zaczęłaś!
- Dobra skończmy z tym bo boli mnie gardło.- stwierdziła normalnym już tonem.
- Świetny pomysł.
- Słuchaj muszę iść jeszcze na chwilę do biblioteki. Poczekasz na mnie?
- Jasne. Tylko się pośpiesz!- dodałam ale Erica już zniknęła a rogiem, pedzac do biblioteki. Od kiedy ona w ogóle czyta? W każdym razie postanowiłam, że poczekam na nią przy portierni bo w miejscu gdzie stoje zrobiło się zdecydowanie zbyt tłoczno. W między czasie wyjęłam telefon, aby sprawdzić czy nikt do mnie nie napisał i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam aż trzy wiadomości. Pierwsza była od mamy; coś w stylu "jak tam pierwszy dzień, bla bla bla", a pozostałe dwie od Simona:
SIMON:
-Jutro 6:00 rano! Mamy całą salę tylko dla siebie! Będzie romantycznie ;)
- Znaczy będzie tam jeszcze Fab i Natt,więc się nie ciesz za bardzo. :D
"Ale mu się żarty trzymają", pomyślałam sobie. Już chciałam odpisać mu coś zabawnego w stylu: zniszczyłeś moje marzenia, albo coś w tym stylu, gdy poczułam jak uderzam o coś (a raczej o kogoś, jak się później okazało), a mój telefon spada na podłogę. Od razu schyliłam się, żeby go podnieść i poczułam nieprzyjemne uderzenie w okolicach czaszki.
-Przepraszam.- powiedzieliśmy oboje. Ponieważ sądząc po głosie zderzyłam się z chłopakiem. Podał mi telefon, a ja ciągle rozmasowując bolącą głowę zauwazylam, że ma on conversy z logiem R5. A to ci dopiero! Podniosłam głowę, aby zobaczyć twarz mojego "brata" i.... Zatkało mnie to mało powiedziane. Przed moimi oczami stał sam Ross Lynch! Albo jakaś halucynacja przypominająca Rossa?
- Nic ci nie jest?-zapytał, ale ja tylko stałam i gapiłam się na jego twarz- Straszna niezdara ze mnie czasami, poza tym jestem tu nowy. Nie wiesz gdzie jest sekretariat tak w ogóle?
- Prosto i na końcu w lewo.- Na końcu w lewo?!! Tylko na tyle cię stać Sky?! Skarciłam się w duchu.
- Na pewno nic ci nie jest?
- Wszystko ok.- czy mnie już totalnie pogięło???
- To dobrze. Jeszcze raz sorry.- powiedział i udał się we wskazanym przeze mnie kierunku. Wszystko to zdarzyło się tak szybko, że nie byłam pewna czy nie był to tylko sen. Dla pewności całą drogę do klasy szczypałam się w rękę.
- Cześć Chmurko!- usłyszałam, gdy weszłam do klasy. Był to oczywiście nie kto inny jak Jer-mój przyjecielo-wróg od przedszkola.
- Hey, hey.- rzuciłam i usiadłam w swojej ławce
- O, hejka Sky.- nie, nie, nie tylko nie ona!
- Cześć Am.- przywitałam się najweselej jak tylko mogłam
- Co tam u ciebie? Jak wakacje, bo moje były nieziemskie.
- Spoko.- odpowiedziałam licząc, że sobie pójdzie.
- To fajnie.-a jednak nie...- A gdzie zgubiłaś Ericę?-Eri!!! Ona mnie zabije! Już chciałam wrócić się po nią, jednak zadzwonił dzwonek. Dzięki Bogu Amy siedziała na drugim końcu sali i sobie poszła, ale moje szczęście nigdy nie trwa długo, gdyż w tym momencie do klasy wszedł nauczyciel prowadząc pod rękę pewnego chłopaka. Domyślacie się o kim mówię? Tak! Dobrze myślicie! Był to Ross (albo już totalnie ześwirowałam...)
- Witam klaso. Mam nadzieję, że wypoczęliście w te wakacje, bo czeka nas dużo pracy.-ogłosił tym swoim wiecznie radosnym tonem.- A oto nasz nowy uczeń Ross. Może kojarzycie go z telewizji?- czemu wszyscy spojrzeli na mnie?!
- Ross usiądź sobie...- powiedział nauczyciel rozglądając się za wolnym miejscem dla blondyna. Erica gdzie ty jesteś?!!-...koło Sky.- Nie! Nienawidzę Erici! Chociaż w sumie... To w końcu Ross Lynch... Ross! Tak! Tak, tak, tak!!!
- Hej telefonku.- usłyszałam niespodziewanie tuż koło mojego ucha. Kiedy on zdążył tu podejść?
- Cześć.- odpowiedziałam i podniosłam głowę, a pierwsze co zobaczyłam to para zabójczych czekoladowych oczu.
- To będzie długie 45 minut.- pomyślałam...
- Ja nie jestem głucha!!!- odpowiedziałam równie głośno co ona.
- To czemu krzyczysz?!
- Bo ty zaczęłaś!
- Dobra skończmy z tym bo boli mnie gardło.- stwierdziła normalnym już tonem.
- Świetny pomysł.
- Słuchaj muszę iść jeszcze na chwilę do biblioteki. Poczekasz na mnie?
- Jasne. Tylko się pośpiesz!- dodałam ale Erica już zniknęła a rogiem, pedzac do biblioteki. Od kiedy ona w ogóle czyta? W każdym razie postanowiłam, że poczekam na nią przy portierni bo w miejscu gdzie stoje zrobiło się zdecydowanie zbyt tłoczno. W między czasie wyjęłam telefon, aby sprawdzić czy nikt do mnie nie napisał i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam aż trzy wiadomości. Pierwsza była od mamy; coś w stylu "jak tam pierwszy dzień, bla bla bla", a pozostałe dwie od Simona:
SIMON:
-Jutro 6:00 rano! Mamy całą salę tylko dla siebie! Będzie romantycznie ;)
- Znaczy będzie tam jeszcze Fab i Natt,więc się nie ciesz za bardzo. :D
"Ale mu się żarty trzymają", pomyślałam sobie. Już chciałam odpisać mu coś zabawnego w stylu: zniszczyłeś moje marzenia, albo coś w tym stylu, gdy poczułam jak uderzam o coś (a raczej o kogoś, jak się później okazało), a mój telefon spada na podłogę. Od razu schyliłam się, żeby go podnieść i poczułam nieprzyjemne uderzenie w okolicach czaszki.
-Przepraszam.- powiedzieliśmy oboje. Ponieważ sądząc po głosie zderzyłam się z chłopakiem. Podał mi telefon, a ja ciągle rozmasowując bolącą głowę zauwazylam, że ma on conversy z logiem R5. A to ci dopiero! Podniosłam głowę, aby zobaczyć twarz mojego "brata" i.... Zatkało mnie to mało powiedziane. Przed moimi oczami stał sam Ross Lynch! Albo jakaś halucynacja przypominająca Rossa?
- Nic ci nie jest?-zapytał, ale ja tylko stałam i gapiłam się na jego twarz- Straszna niezdara ze mnie czasami, poza tym jestem tu nowy. Nie wiesz gdzie jest sekretariat tak w ogóle?
- Prosto i na końcu w lewo.- Na końcu w lewo?!! Tylko na tyle cię stać Sky?! Skarciłam się w duchu.
- Na pewno nic ci nie jest?
- Wszystko ok.- czy mnie już totalnie pogięło???
- To dobrze. Jeszcze raz sorry.- powiedział i udał się we wskazanym przeze mnie kierunku. Wszystko to zdarzyło się tak szybko, że nie byłam pewna czy nie był to tylko sen. Dla pewności całą drogę do klasy szczypałam się w rękę.
- Cześć Chmurko!- usłyszałam, gdy weszłam do klasy. Był to oczywiście nie kto inny jak Jer-mój przyjecielo-wróg od przedszkola.
- Hey, hey.- rzuciłam i usiadłam w swojej ławce
- O, hejka Sky.- nie, nie, nie tylko nie ona!
- Cześć Am.- przywitałam się najweselej jak tylko mogłam
- Co tam u ciebie? Jak wakacje, bo moje były nieziemskie.
- Spoko.- odpowiedziałam licząc, że sobie pójdzie.
- To fajnie.-a jednak nie...- A gdzie zgubiłaś Ericę?-Eri!!! Ona mnie zabije! Już chciałam wrócić się po nią, jednak zadzwonił dzwonek. Dzięki Bogu Amy siedziała na drugim końcu sali i sobie poszła, ale moje szczęście nigdy nie trwa długo, gdyż w tym momencie do klasy wszedł nauczyciel prowadząc pod rękę pewnego chłopaka. Domyślacie się o kim mówię? Tak! Dobrze myślicie! Był to Ross (albo już totalnie ześwirowałam...)
- Witam klaso. Mam nadzieję, że wypoczęliście w te wakacje, bo czeka nas dużo pracy.-ogłosił tym swoim wiecznie radosnym tonem.- A oto nasz nowy uczeń Ross. Może kojarzycie go z telewizji?- czemu wszyscy spojrzeli na mnie?!
- Ross usiądź sobie...- powiedział nauczyciel rozglądając się za wolnym miejscem dla blondyna. Erica gdzie ty jesteś?!!-...koło Sky.- Nie! Nienawidzę Erici! Chociaż w sumie... To w końcu Ross Lynch... Ross! Tak! Tak, tak, tak!!!
- Hej telefonku.- usłyszałam niespodziewanie tuż koło mojego ucha. Kiedy on zdążył tu podejść?
- Cześć.- odpowiedziałam i podniosłam głowę, a pierwsze co zobaczyłam to para zabójczych czekoladowych oczu.
- To będzie długie 45 minut.- pomyślałam...
Ta daam!!! Oto i jest pierwszy rozdział! Piszcie co o nim sądzicie ;)
Calkiem fajny :)
OdpowiedzUsuńZaisty :* Dodawaj trochę dłuższe rozdziały. Pliss
OdpowiedzUsuńSą 3 nowe ;) i chyba są dłuższe xD ;**
Usuń<3 <3 <3 JA CI JUŻ PISAŁAM <3 <3 SUPER, <3 <3
OdpowiedzUsuńDZIĘKI ;***
Usuń