"Sometimes we're holding angels and we never even know..."
- Sky to nie tak...- powiedział Ross, gdy zobaczył mnie siedzącą przy ognisku.
- Nie musisz mi się z niczego tłumaczyć.-warknęłam
- Ale porozmawiamy później.- zapytał niepewnie.
- Zobaczy się.- mruknęłam i bardzo zainteresowałam się moim napojem. Po północy goście zaczęli wychodzić, a ja zostałam w towarzystwie Joy i Tris, które zaoferowały się pomóc w sprzątaniu.
- Okey masz 10 sekund, żeby powiedzieć nam co się stało, albo przejdziemy do rękoczynów- wyrzuciła w końcu Tris
- Nic.- skłamałam.
- Taaa.. a tą smutną minę przywdziałaś bo słońce zaszło. Nie zgrywaj melancholijnej bohaterki taniego romansidła, tylko gadaj. Albo będę miała okazję zastosować metody przesłuchiwania więźniów z ,, Czasu Honoru".
- Hę?- zapytała zdezorientowana i nic nie rozumiejąca Tris.
- Nie ważne.- szybko spławiła ją Joy i przeniosła swoje spojrzenie z powrotem na mnie.
- No co się tak gapisz?- zapytałam
- Czekam...
- No to się nie doczekasz.
- No weeeeeź nam powiedz.- zaczęła błagać Tris robiąc szczenięce oczy.
- No nie!- kłóciłam się
- Nam nie powiesz?
- Ross całował się z Rachel. Zadowolone?- wyrzuciłam z siebie, bo nie byłam w nastroju do słuchania ich nieustających jęków.
- Co zrobił?!- krzyknęła zdziwiona Joy
- Nie drzyj się.- mruknęłam pod nosem lecz zostałam zignorowana przez Tris, która już knuła plan zemsty.
- Wyrwę tej jędzy język z gęby. O! Albo lepiej pokarze wszystkim jej zdjęcie z drugiej klasy jak miała pryszcza i dobre 5 kilo za dużo.- wymieniała, a Joy co raz wtrącała coś o sztuce konwersacji i rozwiązywania konfliktów bez przemocy. Czasem to nie wiem dlaczego ja się w ogóle z nimi zadaję?!
- Dziewczyny możecie przestać?- zaproponowałam, a one spojrzały na mnie tym swoim zbolałym wzrokiem.
- No tak, przecież ty tak cierpisz, a my cię zignorowałyśmy i pleciemy trzy po trzy.- o nie, nie, nie! Już lepsze szatańskie plany, od litości!
- Wcale nie cierpię. Ja i Ross jesteśmy przyjaciółmi i może umawiać się z kimkolwiek mu się podoba.- zaczęłam wyjaśniać.
- To czemu masz minę jakbyś miała zaraz zwymiotować?-'bo tak się czuję...'
- Po prostu jestem zszokowana, że to Rach, koniec historii. Jasne?- zapytałam widząc już otwierająca się buzię Tris.
Resztę wieczoru ( a w sumie nocy) spędziłyśmy na sprzątaniu, więc gdy o czwartej nad ranem udałam się do łóżka nie myślałam już zupełnie o niczym. Następnego dnia obudziłam się o 13 i ledwo zwlekając się z łóżka, postanowiłam wrocić do niego jak tylko coś zjem. Zeszłam więc na dół do kuchni i pierwszym co zobaczyłam była kartka leżąca na stole.
Był tu Ross i prosił żebyś do niego zadzwoniła. W lodówce masz obiad.
Kocham Cię.
Mama
Ross tu był? Ciekawe co ode mnie chciał... Bo jeżeli chodziło o jakieś nędzne przeprosiny to mogliśmy je sobie darować już na wstępie. Wcale nie obchodziło mnie jego życie osobiste. No dobra obchodziło.... Ale i tak nie miałam zamiaru słuchać jego paplaniny. Byliśmy przyjaciółmi, mógł całować kogo chciał... Nawet Rachel. Chociaż na samą myśl o tym odechciało mi się jeść. Jednak co się stało to się nie odstanie, a zapiekanka, którą zrobiła mi mama wyglądała bardzo smakowicie.
Po woli przeżuwałam kęs za kęsem myśląc o całej wczorajszej imprezie. Reasumując nie była ona wcale taka najgorsza... Nagle dostałam sms-a.
Mamy problem!
Drake.
~~~~~~~~
Jak zwykle spóźniony, ale jest! NOWY ROZDZIAŁ! Aż trudno mi uwierzyć, że to już 10 ;) Mam nadzieję, że jeszcze nie zanudziłam was na śmierć i zachęcam do komentowania ;***
Super czekam na next ♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡
OdpowiedzUsuń:)) możesz dawać częściej rozdziały..ale jak chcesz ;)
OdpowiedzUsuń